środa 18 Wrz 2019
  • default style
  • red style
  • blue style
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
  • Narrow screen resolution
  • Wide screen resolution
  • Wide screen resolution

Msza św. o pokój serca i za nieuleczalnie chorych za wstawiennictwem świętych Karmelu.
3. wtorek miesiąca, godz. 18:00 Zapraszamy!
Sanktuarium św. Józefa oo. Karmelitów, Wzgórze św. Wojciecha w Poznaniu

o. Wilfrid Stinissen OCD - przewodnik duchowy tydzień I

Niedziela

Nigdy nie trać ducha. Jeśli odnosisz wrażenie, że pomimo wysiłków zupełnie zmarnowałeś godzinę modlitwy, podziękuj Bogu za to, że uświadomił ci, iż nie masz władzy nad swoją modlitwą, że jest ona darem, który otrzymujesz wtedy, kiedy Bóg sam chce ci go udzielić. Jest to jeden z najcenniejszych owoców tak zwanych „zmarnowanych” godzin modlitwy. Jeśli jednak uległeś pokusie lenistwa, przyznaj się do tego przed Bogiem, proś o wybaczenie i podziękuj Mu za niewyczerpane miłosierdzie.

Jeśli czujesz w duszy chłód i brak miłości, nie pozostawaj więźniem tego uczucia. Proś o to, czego ci brak. Jezus powiedział: „Proście, a będzie wam dane” (Łk 11, 9). A On najbardziej ze wszystkiego pragnie obdarowywać nas miłością. „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął” (Łk 12, 49). Modlitwa o przymnożenie nam wiary, nadziei i miłości jest zawsze modlitwą wysłuchaną. Sprawiasz Bogu wielką radość, prosząc Go o to, czym pragnie obdarowywać dusze ponad wszystko.

Poniedziałek

Wybierz sobie kilku dobrze znanych ci świętych i stań przed nimi jak żebrak. Zwróć im uwagę, że dysponują duchowymi skarbami łask i cnót, i poproś, aby z tych swoich skarbów dali ci jałmużnę. Poproś twojego anioła stróża, by ci towarzyszył i szepnął każdemu z tych świętych jakieś dobre słowo na twój temat.

Mów Bogu o osobach, za które jesteś odpowiedzialny, albo o tych, które prosiły cię o modlitwę. Spróbuj modlić się w ich intencji po kolei do Ojca, Syna i Ducha Świętego. Każda z Osób Boskich ma swoje własne cechy, które poznasz na przykład, czytając trzy encykliki św. Jana Pawła II: Redemptor Hominis Modlitwa i kontemplacja 59 (1979), Dives in Misericordia (1980), Dominum et Vivificantem (1986). Możesz odprawić drogę krzyżową, rozważając przy każdej stacji uczucia Jezusa i Maryi, jednocząc się z Nimi. Dobrym sposobem jest też powolne odmówienie jednej czy kilku modlitw ustnych, które znasz na pamięć, smakując każde ich słowo. Jeśli umiesz już na pamięć modlitwę św. Elżbiety od Trójcy Świętej albo całą Pieśń duchową św. Jana od Krzyża, masz stale do dyspozycji wielki skarb.

Wtorek

Nie ucinaj sobie zbyt łatwo drzemki podczas modlitwy. Zwróć uwagę na to, czy siedzisz prosto, czy twoja wola czuwa, czy też stałeś się bezwolny. Czy wieczorem chodzisz spać o odpowiedniej porze i masz tyle godzin snu, ile trzeba (…)? Czy masz wystarczająco dużo ruchu na świeżym powietrzu? Filiżanka kawy rano i zmienianie pozycji podczas modlitwy także mogą okazać się pomocne. Spróbuj też przeczytać kilka stron z książki, która ci odpowiada, albo pomódl się przez chwilę z oczami utkwionymi w tabernakulum.

Jeśli pomimo tych wysiłków zdarza ci się zasypiać, niech pociechą będą ci słowa Teresy z Lisieux: „zamiast cieszyć się z mojej oschłości, winnam trapić się, że zasypiam (od siedmiu lat) podczas modlitwy i dziękczynienia – ale się nie smucę!… Sądzę, że małe dzieci podobają się swoim rodzicom zarówno wtedy, kiedy śpią, jak i kiedy nie śpią; myślę też, że lekarze, chcąc zrobić operację, usypiają swoich chorych” (Rps A 75v–76r).

W takim wypadku niewątpliwie lepiej będzie, jeśli uznasz, że nie jest to czas modlitwy kontemplacyjnej i że przeciwnie – trzeba, abyś zdobył się na większą aktywność. Nasza święta Matka Teresa przez osiemnaście lat, podczas których wahała się między Bogiem a światem, nie miała odwagi rozpocząć modlitwy bez książki. Wspomina: „[Miałam] pod ręką tę pomoc, która mi była jakby towarzystwem i tarczą do odbijania pocisków przychodzących do mnie obcych myśli […]. Często wystarczało tylko samo otwarcie książki, innym razem czytałam krócej lub dłużej, według miary łaski, jakiej mi Pan użyczał” (Ż 4, 9). Radzi też, aby posługiwać się obrazkiem Chrystusa, szczególnie kiedy Pan zdaje się całkowicie nieobecny: „Wielka to dla mnie przyjemność i niewypowiedziana pociecha, zwłaszcza w chwilach oschłości i wewnętrznego opustoszenia, patrzeć na wyobrażenie kogoś, o kim wiem, że mnie kocha” (D 34, 11).

Środa

Podczas modlitwy staraj się zachować spokój i milczenie. Jeśli ciało pozostanie spokojne, twojej duszy będzie o wiele łatwiej wejść w modlitwę odpocznienia. Cisza zewnętrzna i cisza wewnętrzna wpływają na siebie i wzajemnie się wzmacniają. Gdy Bóg wprowadza duszę w głęboką ciszę, również ciało trwa w milczeniu i bezruchu. Tam, gdzie Bóg działa, zapada cisza i człowiek doznaje odpocznienia. „Oto ogłasza pokój ludowi swemu” (Ps 85 [84], 9; Wulgata – loquetur pacem). Nie przypadkiem nasza święta Matka Teresa nazwała pierwszy etap drogi mistycznej „modlitwą odpocznienia”. Podczas tej modlitwy bowiem odpoczywa zarówno dusza, jak i ciało.

Łatwiej ci będzie zachować spokój, jeśli przybierzesz pozycję pozwalającą ci dłużej siedzieć bez ruchu. Na Dalekim Wschodzie obok pozycji lotosu znana jest też pozycja diamentu, czyli siedzenie na piętach. Od wieków, zapewne już od czasów naszej świętej Matki Teresy, karmelitanki przybierały tę pozycję podczas modlitwy. Dlatego we Francji bywa ona nazywana „pozycją karmelitanek”. Celem modlitwy chrześcijańskiej jest prowadzenie człowieka do coraz większej dyspozycyjności. Siedząc w pozycji lotosu, ze splecionymi nogami, nie mamy możliwości szybko wstać. Natomiast siedząc na piętach, można podnieść się natychmiast i być do dyspozycji. Zresztą pozycja diamentu jest jedyną, która pozwala jednocześnie klęczeć i siedzieć. Jest ona połączeniem odpoczynku z adoracją. Dla zwiększenia komfortu można posłużyć się małym stołeczkiem, który w ostatnich latach bardzo się rozpowszechnił.

Czwartek

Trwanie przez dłuższy czas w stanie miłosnej uwagi może wydać ci się trudne, jeśli Bóg sam nie wprowadzi cię w głębszą ciszę. Podczas tej modlitwy rzeczywiście jesteś bardziej narażony na rozproszenia. Miłosna uwaga nie daje zbyt wielu punktów oparcia. Ze swej natury jest ona dość ogólna i rozlana. Wyobraźnia nieznajdująca niczego, na czym mogłaby się skupić, łatwo wymyka się spod kontroli i zaczyna się rozkręcać. Dobrym sposobem będzie wówczas przywołanie jakiegoś ogólnego obrazu, którego zadaniem będzie uciszenie wyobraźni i ustabilizowanie jej. Obraz ten, jeśli można tak powiedzieć, będzie kanałem, którym miłosna uwaga popłynie do Boga. Przykład podają dwa kolejne punkty.

Bóg jest ogniem. Objawił się Mojżeszowi w krzaku gorejącym. W dniu Pięćdziesiątnicy Duch Święty zstąpił na Apostołów pod postacią języków ognia. Wyobraź sobie Ducha Świętego jako ogień płonący w głębi twojej duszy, ogień rozgrzewający i przemieniający twoje serce. Boga można też wyobrazić sobie jako słońce, w którego promieniach człowiek nabiera sił do życia.

Bóg jest wodą. Ustami proroka Jeremiasza Pan powiedział: „Opuścili Mnie, źródło żywej wody” (Jr 2, 13). U św. Jana słyszymy Jezusa wołającego donośnym głosem: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije!” (J 7, 37). Możesz pić z Jezusa, jak o tym pisze Jan od Krzyża: „W winnej piwnicy głębinie rozkosze mego Oblubieńca piłam” (PD 26). Możesz też wyobrazić sobie, że twoja dusza jest naczyniem, które umieszczasz pod strumieniem miłości wytryskującej z Boga. „Pragnąc, aby całe moje życie było aktem doskonałej Miłości, poświęcam siebie na ofi arę całopalną Twojej miłosiernej Miłości, błagając, byś mnie wyniszczał nieustannie, przelewając w mą duszę strumienie nieskończonej czułości, ukryte w Tobie, bym w ten sposób, o mój Boże, stała się Męczennicą Twej Miłości!”. Twoja modlitwa może też polegać na tym, o czym pisał Mistrz Eckhart (ok. 1260–1327): „Rzeka nieustannie wypływa z Boga i wlewa się do duszy. Tak długo, jak człowiek stoi dokładnie pod Bogiem, ów Boży strumień natychmiast doń wpada”. Jeden z naszych wielkich mistyków, Jan od św. Samsona OCD (1571–1636), użył terminu „zanurzyć się w Bogu” [recouler en Dieu]. Trwanie w postawie miłosnej uwagi oznacza zanurzanie się w Bogu jak w rzece, która nieustannie i niezmiennie płynie. I jeszcze: Bóg jest oceanem. Pływasz po powierzchni, zanurzasz się, zatapiasz się w Nim. „Nieskończona Samotności, Niezmierzoności, w której się gubię, oddaję się Wam jako ofi ara” (Elżbieta od Trójcy Świętej). Jezus sam nazwał siebie źródłem: „woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu” (J 4, 14). Święty Ignacy Antiocheński (ok. 100 r.) pisał do chrześcijan w Rzymie: „Jedynie woda żywa przemawia do mnie z głębi serca i mówi: Pójdź do Ojca” (7). Możesz więc modlić się, mając przed oczyma duszy obraz bijącego w tobie źródła, które porywa cię ze swoim nurtem ku Ojcu. Otrzymałeś łaskę udziału w życiu Trójcy Świętej.

Piątek

Miłosna uwaga zakłada postawę zawierzenia i jest nim przepełniona. Świadome życie we własnym ciele może być drogą do świętości. Kontroluj swoje napięcia. Napięcie jest często znakiem niedostatecznego zawierzenia. Być może nie zaakceptowałeś jeszcze bolesnych doświadczeń z przeszłości, a tylko zepchnąłeś je do podświadomości. Nie powiedziałeś jeszcze całym sercem „Tak” okolicznościom, życiu, Bogu. Albo też chcesz samodzielnie zrealizować swoje własne plany, nie biorąc pod uwagę chwili obecnej albo własnych sił. Zawierzenie jest otwarciem tego, co w tobie zamknięte, jest powiedzeniem „Tak” zamiast „Nie”. To, co w języku psychologów nazywa się „akceptacją”, w naszym języku nazywa się „zawierzeniem”. Twoja modlitwa kontemplacyjna staje się modlitwą zawierzenia, w którą włączasz się całą swoją osobą, z ciałem włącznie. Twoje ciało modli się na swój sposób, gdy rozluźnia wszystkie napięcia; to jest jego sposób mówienia Bogu „Tak”. Powtarzaj od czasu do czasu: „Ojcze, oddaję się Tobie”, a wypowiadając te słowa, przebiegnij myślą po całym ciele i postaraj się je rozluźnić. Otwórz się na Boży pokój, który w tej chwili ogarnia twoją duszę, ale też ciało. Niektóre napięcia są jednak tak głębokie, że nie da się ich usunąć od razu. To również musisz zaakceptować i zgodzić się, że tak jest. Powierzaj się Bogu na tyle, na ile jesteś w stanie – ani w mniejszym, ani w większym stopniu.

 







Licznik odwiedzin

Dzisiaj28
Wczoraj32
Wizyt w tygodniu81
Wizyt w miesiącu971
Łącznie wizyt131006

VCNT - Visitorcounter