Postać Mateusza łączy konkretną historię z mocnym przesłaniem duchowym. To jeden z Dwunastu, dawny celnik z Kafarnaum, a według tradycji także autor pierwszej Ewangelii w kanonie Nowego Testamentu. W tym tekście pokazuję, kim był, jak wyglądało jego powołanie i dlaczego jego droga nadal pomaga czytać Biblię z większą uwagą.
Najważniejsze informacje o Mateuszu w skrócie
- Mateusz w Nowym Testamencie pojawia się także jako Lewi, co podkreśla, że chodzi o człowieka realnie przemienionego przez spotkanie z Jezusem.
- Jego powołanie w Mt 9,9-13 pokazuje, że Jezus wchodzi w codzienność, a nie tylko w „religijne momenty”.
- Tradycja przypisuje mu Ewangelię Mateusza, która mocno akcentuje wypełnienie Pism, naukę o królestwie i misję uczniów.
- Wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim przypada na 21 września.
- To postać ważna nie dlatego, że wiemy o niej dużo, ale dlatego, że z kilku biblijnych scen wynika bardzo czytelna droga nawrócenia.
Kim był św. Mateusz i dlaczego jego postać jest tak ważna
W Ewangeliach Mateusz pojawia się krótko, ale jego znaczenie jest większe niż liczba wersów, w których jest wspomniany. Był celnikiem w Kafarnaum, czyli człowiekiem związanym z poborem opłat, a więc zawodem budzącym nieufność, a często także moralny dystans. Właśnie to sprawia, że jego historia brzmi tak mocno: Jezus wybiera kogoś z miejsca, które w oczach wielu nie kojarzy się z religijnym autorytetem.
Dla porządku warto rozróżnić dwie rzeczy: świadectwo biblijne i tradycyjne przypisanie autorstwa. Nowy Testament przedstawia go jako jednego z Dwunastu, a tradycja Kościoła wiąże go z Ewangelią, która nosi jego imię. Historycznie badacze ostrożnie opisują to jako głos wspólnoty apostolskiej, ale dla czytelnika duchowego ważniejsze jest to, że tekst naprawdę wyrasta z jego świadectwa.
| Element | Co mówi tradycja i tekst biblijny | Dlaczego to ważne |
|---|---|---|
| Imię | Mateusz, a w części Ewangelii także Lewi | Pokazuje przemianę tożsamości po spotkaniu z Jezusem |
| Zawód | Celnik z Kafarnaum | Podkreśla, że powołanie dotyczy człowieka z konkretnego, trudnego środowiska |
| Rola | Jeden z Dwunastu i ewangelista | Łączy świadectwo ucznia z pisanym przekazem wiary |
| Wspomnienie liturgiczne | 21 września | To dzień, w którym Kościół szczególnie wraca do jego postaci |
| Symbol | Uskrzydlony człowiek lub anioł | Wskazuje na szczególny ton jego Ewangelii i na człowieczeństwo Jezusa |
To właśnie ta mieszanka zwyczajności i wybrania sprawia, że Mateusz nie jest tylko postacią z kalendarza liturgicznego. Z jego historii łatwo przejść do sceny, w której wszystko się zaczyna naprawdę.
Jak doszło do jego powołania
Scena powołania Mateusza należy do najbardziej znanych krótkich epizodów w Ewangeliach. Jezus widzi celnika przy miejscu pracy, wypowiada dwa słowa: „Pójdź za mną”, a Mateusz wstaje i idzie. W tym opisie nie ma długiego negocjowania, wcześniejszego przygotowania ani warunków wstępnych. I właśnie to jest dla mnie najmocniejsze: łaska przychodzi do człowieka w środku zwykłego dnia.
W Mt 9,9-13, a także w paralelnych opisach z Mk 2,14 i Łk 5,27-32, widać jeszcze jedną rzecz: odpowiedź Mateusza od razu rodzi relację. Zaprasza Jezusa do domu, a przy stole pojawiają się celnicy i inni ludzie uznawani za „niewłaściwe towarzystwo”. Faryzeusze oburzają się, ale Jezus odpowiada logiką miłosierdzia, nie prestiżu. To nie jest pobłażliwość wobec zła, tylko świadomość, że uzdrowienie zaczyna się od spotkania.
- Powołanie jest osobiste - Jezus nie wygłasza tu abstrakcyjnego wykładu, tylko zwraca się do konkretnego człowieka.
- Nawrócenie jest ruchem - Mateusz nie zostaje w miejscu, lecz wstaje i zmienia kierunek życia.
- Relacja rodzi świadectwo - zaproszenie Jezusa do domu pokazuje, że wiara szybko przechodzi w gościnność i dzielenie się stołem.
- Miłosierdzie nie unieważnia prawdy - Jezus nie udaje, że grzech nie istnieje, ale szuka drogi do człowieka.
Najmocniej widzę w tym fragmencie nie spektakularny cud, lecz prostą gotowość do ruchu. Właśnie dlatego warto przejść od samej sceny powołania do tego, co Mateusz zostawił po sobie w tekście Ewangelii.
Co wyróżnia Ewangelię Mateusza
Tradycja przypisuje Mateuszowi pierwszą Ewangelię, choć badania biblijne zwykle rozróżniają między bezpośrednim świadectwem apostoła a redakcją powstałą w jego środowisku. Dla czytelnika duchowego ważniejsze od samego sporu jest to, że ten tekst ma bardzo wyraźny profil: pokazuje Jezusa jako Mesjasza, nauczyciela i króla, który wypełnia obietnice dane Izraelowi.
Jezus jako spełnienie Pism
Mateusz bardzo często odwołuje się do Starego Testamentu. Genealogia, opowiadanie o narodzinach Jezusa i liczne formuły typu „aby się spełniło” budują jeden spójny obraz: historia Jezusa nie jest przypadkowa, ale wpisuje się w długą opowieść Boga z ludźmi. To ważne również dla modlitwy, bo przypomina, że życie duchowe ma ciągłość, a nie tylko serię emocjonalnych impulsów.
Wymagająca etyka ucznia
W Kazaniu na górze, a szerzej w całej Ewangelii, Mateusz akcentuje to, co wewnętrzne: intencję, czystość serca, prawdę w mowie, wierność w relacjach i modlitwę bez udawania. Czytam to jako bardzo praktyczną wskazówkę: chrześcijaństwo nie kończy się na deklaracji, ale zaczyna się tam, gdzie człowiek pozwala Bogu uporządkować wnętrze. To jest wymagające, ale też uczciwe.
Przeczytaj również: Czy do ślubu cywilnego trzeba mieć bierzmowanie? Oto prawda
Kościół i misja
Ewangelia Mateusza domyka się poleceniem misyjnym: uczniowie mają iść do wszystkich narodów. Ten finał pokazuje, że wiara nie jest prywatnym schowkiem, lecz doświadczeniem, które ma się rozchodzić dalej. W praktyce oznacza to świadectwo, nauczanie i cierpliwe towarzyszenie innym, a nie tylko własną pobożność.
Ta Ewangelia nie jest suchym zapisem wspomnień, ale dobrze zbudowanym świadectwem wiary. Z tym obrazem łatwiej zobaczyć, jak Kościół czyta Mateusza w liturgii i sztuce.

Jak Kościół pamięta o Mateuszu w liturgii i sztuce
W kalendarzu liturgicznym Mateusz zajmuje miejsce wyraźne, ale nie nachalne. Kościół katolicki wspomina go 21 września, a sama data pomaga uporządkować pamięć o apostole i ewangeliscie bez zamieniania go w odległą postać z podręcznika. W tradycji artystycznej najczęściej pojawia się z księgą, piórem albo z uskrzydlonym człowiekiem obok siebie.
| Element tradycji | Znaczenie |
|---|---|
| 21 września | Liturgiczne wspomnienie, które przypomina o jego roli w Kościele |
| Uskrzydlony człowiek | Symbol Ewangelii, która mocno akcentuje wcielenie i człowieczeństwo Jezusa |
| Księga lub pergamin | Odniesienie do jego świadectwa pisanego i nauczania |
| Pieniądze lub sakiewka | Nawiązanie do dawnego zawodu celnika i przemiany życia |
Ikonografia nie jest tu ozdobą bez treści. Jej zadaniem jest dopowiedzieć to, czego sam tekst biblijny mówi niewiele, a zarazem nie gubić sensu powołania i świadectwa. Dzięki temu postać Mateusza staje się czytelna także dla ludzi, którzy nie czytają Ewangelii zawodowo, ale chcą z niej naprawdę korzystać.
To wszystko ma sens dopiero wtedy, gdy przełoży się na osobistą modlitwę. I właśnie tu jego historia zaczyna mówić najwięcej.
Co historia Mateusza mówi o nawróceniu i modlitwie
Najcenniejsza lekcja z tej postaci jest prosta: nie trzeba być gotowym w idealny sposób, żeby odpowiedzieć na wezwanie Boga. Mateusz nie dostaje instrukcji poprawnej duchowości, tylko zaproszenie, a potem decyduje się wstać. Dla mnie to bardzo zdrowe przypomnienie, że życie modlitwy często rusza nie wtedy, gdy wszystko jest uporządkowane, ale wtedy, gdy człowiek uczciwie słyszy wezwanie i odpowiada.
Jeśli chcę przełożyć tę historię na praktykę, myślę o czterech rzeczach. Po pierwsze, warto wracać do krótkiego fragmentu Mt 9,9-13 i czytać go wolno, bez pośpiechu. Po drugie, dobrze jest nazwać jedną konkretną rzecz, z której trzeba „wstać” albo którą trzeba zostawić. Po trzecie, modlitwa może być bardzo prosta: „Panie, pokaż mi mój następny krok”. Po czwarte, nie warto czekać na idealne emocje, bo wiara Mateusza zaczęła się od decyzji, a nie od nastroju.
- Przeczytaj Mt 9,9-13 i zatrzymaj się przy samym wezwaniu Jezusa.
- Wypisz jedną rzecz, która dziś najbardziej blokuje twoją odpowiedź.
- Odmawiaj przez kilka dni krótką modlitwę o gotowość do zmiany kierunku.
- Wróć do tej sceny po tygodniu i sprawdź, czy coś w tobie się poruszyło.
Największa siła tej historii polega na tym, że nie zamyka człowieka w jego dawnym życiorysie. W praktyce prowadzi to do pytania, co warto zapamiętać na dłużej, gdy czyta się Mateusza nie tylko historycznie, ale też duchowo.
Co warto zapamiętać z drogi celnika, który został ewangelistą
Jeśli miałbym zostawić tylko jedną myśl, powiedziałbym tak: Mateusz pokazuje, że powołanie może zacząć się w miejscu, które sam człowiek uznałby za zbyt zwyczajne albo zbyt obciążone. To dobra wiadomość dla każdego, kto ma za sobą trudną przeszłość, zmęczenie duchowe albo poczucie, że już za późno na zmianę.
- Najpierw jest spojrzenie Jezusa, dopiero potem ludzka odpowiedź.
- Powołanie nie wymaga idealnej biografii.
- Prawdziwe świadectwo rodzi się z przemiany, a nie z autoprezentacji.
- W lekturze Biblii warto zacząć od prostych, kluczowych fragmentów, a nie od szukania spektakularnych detali.
Jeśli chcesz czytać Ewangelie bardziej świadomie, zacznij od trzech miejsc: Mt 9,9-13, Mt 5-7 i Mt 28,16-20. W tych fragmentach widać Mateusza najpełniej: jako ucznia, świadka i autora tekstu, który prowadzi od wezwania do misji.
