środa 23 Maj 2018
  • default style
  • red style
  • blue style
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
  • Narrow screen resolution
  • Wide screen resolution
  • Wide screen resolution

Msza św. o pokój serca i za nieuleczalnie chorych za wstawiennictwem świętych Karmelu.
15. maja. Zapraszamy!
Sanktuarium św. Józefa oo. Karmelitów, Wzgórze św. Wojciecha w Poznaniu

Niewidzialny Klasztor Jana Pawła II – Monastère Invisible de Jean Paul II

Bóg nigdy nie jest daleko od nas

Wywiad o. Krzysztofa Górskiego OCD z o. Wojciechem Ciakiem, prezesem wydawnictwa Flos Carmeli w Poznaniu, opiekunem powstającej w Polsce wspólnoty Niewidzialny Klasztor Jana Pawła II

Więcej…

Nowenna 9 dni z Janem Pawłem II - Dzień 5

Słowo Jana Pawła II
Cierpienie ludzkie zostało połączone z miłością, która stwarza dobro wydobywając je nawet ze zła.  To ono, bardziej niż cokolwiek innego, toruje drogę łasce przeobrażającej dusze ludzkie. To ono, bardziej niż cokolwiek innego, uobecnia moce Odkupienia w dziejach ludzkości. W owym „kosmicznym” zmaganiu się duchowych mocy dobra i zła, o jakim mówi List do Efezjan, cierpienia ludzkie zjednoczone z odkupieńczym cierpieniem Chrystusa stanowią szczególne oparcie dla mocy dobra, torując drogę zwycięstwu tych zbawczych mocy. Chrystus ze swoim własnym zbawczym cierpieniem znajduje się najgłębiej w każdym ludzkim cierpieniu.
List Apostolski Salvifici Doloris 27

Medytacja Niewidzialnego Klasztoru

My wszyscy, uważający się za chrześcijan, mamy obowiązek odpowiedzieć na to papieskie wezwanie. Mamy obowiązek zatroszczyć się o wszystkich naszych bliźnich, w taki, czy inny sposób dotkniętych chorobą, tak aby słowa Jana Pawła II zostały wcielone w czyn, a nie pozostały martwą literą.
Wszyscy wszak stanowimy ciało Chrystusa, niepodobna zatem, aby któryś z jego cierpiących członków pozostawał bez pomocy.
Niewidzialny Klasztor Jana Pawła II jest właśnie takim miejscem, gdzie dokonuje się opisana przez Papieża wzajemna wymiana miłości. Cierpienie odnajduje tutaj swój właściwy sens, którym jest tajemnica Odkupienia.
Cierpienie bliźnich wzywa nas, byśmy stawali się coraz wrażliwsi, coraz bardziej kochali, a przez to coraz więcej miłości dawali naszym cierpiącym braciom i siostrom, samemu będąc przez to ubogacanymi. Jak o tym mówił Jan Paweł II:
„Bądźmy dobrymi Samarytanami. Jeśli Chrystus, wiedząc, co jest w człowieku, podkreśla tę zdolność współczucia, znaczy to, że chce wskazać na jego wagę w obliczu cierpienia innych. Ważne jest rozwijanie w sobie wrażliwości serca, która świadczy o naszym współczuciu dla osoby cierpiącej”[3].
Nie pozwólmy więcej, by chory człowiek opuszczał nas w samotności, bez braterskiego i duchowego wsparcia. Nie zapominajmy, że życie nie jest oczekiwaniem na śmierć, tylko śmierć jest bramą do nowego życia...
Musimy postępować w prawdzie. Jesteśmy winni choremu prawdę o jego sytuacji, wypowiedzianą z taktem i współczuciem. Dlatego musimy uczynić wszystko, by umożliwić choremu przyjęcie sakramentów Kościoła. Sakramenty wniosą w jego życie Boży pokój i moc ofiarowania siebie w miłości miłosiernemu Ojcu.
Wciąż jeszcze bardzo często zdarza się, że na propozycję udzielenia choremu sakramentu namaszczenia chorych, jego rodzina reaguje słowami: „Och, nie! Nigdy w życiu! On od tego umrze!”... A przecież chora osoba powinna uświadomić sobie, jak ważny jest koniec życia w perspektywie duchowej.
Nie należy chorych utrzymywać w złudzeniach, ale umożliwić im dobrą śmierć w Bożym pokoju i pojednaniu. Pozorne współczucie w obliczu nieuchronnej śmierci to rozwiązanie fałszywe! Zdarza się nawet, że chory sam przed sobą ukrywa oczywistą prawdę!
Chcę w tym miejscu wspomnieć mojego ojca Pawła Codou, któremu towarzyszyliśmy z mamą i braćmi w jego ostatnich chwilach. Miał wtedy dziewięćdziesiąt pięć lat. Po wielu tygodniach spędzonych w szpitalu otrzymał sakramenty Kościoła, poświęcając się Niewidzialnemu Klasztorowi Jana Pawła II. Był wszystkiego świadomy i zachowywał pokój. W ostatnim dniu życia słuchał mamy czytającej mu trzykrotnie do ucha modlitwę poświęcenia, nie mając już sił, by samemu ją odmawiać! W obecności Najświętszego Sakramentu, modląc się do Maryi, podawszy dłoń memu bratu Krystianowi, tato odszedł jako nasz poprzednik do nieba, oddając w pokoju swego ducha Panu z czułym uśmiechem na twarzy. My, wszyscy, zgromadzeni wokół jego łoża, odczuliśmy ten pokój.
Z pewnością taka piękna śmierć nie jest przywilejem zarezerwowanym dla nielicznych. Wszyscy terminalnie chorzy pacjenci powinni w taki właśnie sposób przeżywać czas, który przygotowuje ich do nowych narodzin dla nieba!
Wypada wyrazić ubolewanie, że tak często boimy się prawdy.

diakon Martial Codou

Więcej…

Dramat osób żyjących w izolacji

Szczególne miejsce należy przyznać ludziom starszym... Ich obecność w rodzinie, a przynajmniej utrzymanie ścisłego kontaktu z nimi, gdyby ze względu na ciasnotę mieszkaniową lub z innych przyczyn ta obecność nie była możliwa, ma fundamentalne znaczenie w kształtowaniu klimatu wzajemnej wymiany i wzbogacającego dialogu między różnymi pokoleniami. Konieczne jest zatem zachowanie swoistej „umowy” między pokoleniami — lub jej przywrócenie, jeżeli została zarzucona — na mocy której rodzice w podeszłym wieku, bliscy już kresu swojej wędrówki, mogą oczekiwać od dzieci opieki i solidarności, jaką sami okazali dzieciom na początku ich życia: wymaga tego posłuszeństwo Bożemu przykazaniu o oddawaniu czci należnej ojcu i matce (por. Wj 20, 12; Kpł 19, 3). Ale to nie wszystko. Człowiek stary jest nie tylko „przedmiotem” troski, opieki i służby. On sam może także wnieść cenny wkład w Ewangelię życia. Może i powinien wykorzystywać bogate doświadczenie, jakie zdobył w ciągu lat swego życia, aby przekazywać mądrość, świadczyć o nadziei i miłości. Jan Paweł II, Evangelium Vitae, 1995, 94

Słowa Jana Pawła II oddają dramat, jaki rozgrywa się we współczesnym świecie. Oto na belce życia doczesnego widzimy zabieganych, zestresowanych ludzi, którzy całkowicie pochłonięci codziennymi troskami, na nic już nie mają czasu. Ale gdy tylko ludzie ci przekroczą pewną granicę wieku, pozostają samotni, często opuszczeni. Nawet ci, którzy mieli zwyczaj częstego przychodzenia do kościoła, by cieszyć się życiem sakramentalnym, teraz gdy nie są w stanie już się poruszać, czują się porzuceni i odepchnięci.

Więcej…

Gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża…

To fragment modlitwy odmawianej na zakończenie części różańca w nowennie pompejańskiej. Wielka jest moc modlitwy różańcowej. Bł. Jan Paweł II napisał przed 10 laty w liście apostolskim Rosarium Virginis Mariae Od mych lat młodzieńczych modlitwa ta miała ważne miejsce w moim życiu duchowym. … Różaniec towarzyszył mi w chwilach radości i doświadczenia. Zawierzyłem mu wiele trosk. Dzięki niemu zawsze doznawałem otuchy.” Zawierzył całą swoją posługę Maryi co wyraziło się w jego haśle Totus Tuus (z łac. "Cały Twój"). W liście stwierdza: „Ileż łask otrzymałem w tych latach od Najświętszej Dziewicy poprzez różaniec.”
Papież za Pawłem VI zachęca nas w powyższym liście, by poprzez odmawianie w rytmie spokojnej modlitwy i powolnej refleksji, oddawać się kontemplacji tajemnic życia Chrystusa. W ten sposób odmawiany różaniec jest modlitwą wyraźnie kontemplacyjną. Wspominając wraz z Maryją poszczególne tajemnice możemy „nauczyć się” Chrystusa od Maryi, do Niego zbliżyć i coraz bardziej upodabniać.

Więcej…








Licznik odwiedzin

Dzisiaj119
Wczoraj172
Wizyt w tygodniu453
Wizyt w miesiącu2914
Łącznie wizyt90184

VCNT - Visitorcounter